Cześć!
Nazywam się Justyna Wróbel – Mikołajczyk
i ponad 12 lat temu… zafilcowałam się.

Zakochałam się w tej technice od pierwszego wejrzenia i tak zostało do dzisiaj.

Prowadzę w Bielsku-Białej Pracownię Kreatywności, czyli miejsce z licznymi warsztatami rękodzielniczymi… prowadzonymi przez artystów, rękodzielników
i fachowców w swoich technikach oraz internetowy sklep Zafilcowana.pl z moim rękodziełem oraz wełną i dodatkami do filcowania.

Swoje rękodzieło sprzedaję również pod marką Felt Dreams na amerykańskiej platformie ETSY.

Jestem współautorką czterech książek instruktażowych z serii „Magia filcowania”. Od lat prowadzę warsztaty indywidualne oraz grupowe, w swojej pracowni
oraz wyjazdowe.

warsztaty kursy lekcje filcowania

A jak się to wszystko zaczęło?

Mój pierwszy kontakt z tą techniką był dość przypadkowy… jak zresztą większość rzeczy w moim życiu. Byłam wtedy absolwentką szkoły charakteryzacji filmowej
i teatralnej, właśnie zrezygnowałam z pracy w teatrze lalkowym (pracowałam tam przez dwa lata jako plastyk) i studiowałam na łódzkiej ASP projektowanie ubioru
i tkaniny. Prowadziłam wtedy liczne warsztaty związane z tym, co kochałam najbardziej – połączeniem plastyki z teatrem. Uczyłam, jak robić maski, elementy scenografii czy rekwizyty. Warsztatów było coraz więcej, więc postanowiłam założyć firmę. Postarałam się wtedy o dotację na otwarcie działalności, a dzięki niej miałam zaplanowane wydatki na materiały plastyczne. I zaczęłam przeglądać, szukać, wybierać… głównie farby, masy plastyczne, gips… (na tym wtedy głównie pracowałam).. i w tych internetowych sklepach plastyczno – hobbystycznych trafiłam na… wełnę do filcowania. Cóż to takiego? Igły do filcowania… a cóż to? Jakieś piórko, gąbki, foremki. Nie miałam pojęcia co z tym zrobić. Ale zakupy zrobiłam 🙂

mala torebeczka filcowa filcowan na mokro

Pierwsze próby i pierwsze błędy… wszystkie igły złamane w ciągu 15 minut 😉

Zaczęłam więc szukać w Internecie, jakiś kursów, tutoriali…

Następnie trafiłam na filcowanie „na mokro”. Jakoś było mi to bliższe. Może dlatego, że bardziej pierwotne. Potrzebowałam czuć wełnę pod palcami, igły mi to uniemożliwiały. Pojechałam na warsztaty na drugi koniec Polski. Po pierwszym ufilcowanym szalu na jedwabiu nie spałam całą noc. Z wrażenia, z emocji,
z przejęcia… Tak mam. 

Po powrocie do domu kolejne eksperymenty i kolejne próby. Miałam też ten komfort, że studiując projektowanie tkanin, mogłam tworzyć projekty na zajęcia w dowolnej technice… więc wszystko filcowałam. Wtedy dla moich profesorów to też była nowość, więc miałam pełne pole do popisu. 

Opanowując kolejne techniki i tworząc kolejne wyroby filcowe (nawet nie wiem do końca, w którym momencie, zaczęły się „same” sprzedawać) pomału zaczęłam zastępować warsztaty tworzenia masek czy charakteryzacji – warsztatami filcowania. I tak już zostało.

W między czasie przenosiłam się z pracownią warsztatową 6 razy 😉

(w tym kilka razy w obrębie jednego budynku lub uliczkę obok 😉 ).

Razem z Ireną Biskup wydałyśmy cztery książki instruktażowe z serii Magia filcowania (pierwsza część o podstawach filcowania, druga część o torebkach, trzecia część o szalach filcowanych z różnymi dodatkami i czwarta część o szalach filcowanych na tkaninach, głównie na jedwabiu). 

Rozszerzyłam działalność o sklep stacjonarny na bielskiej starówce, który po kilku latach ostatecznie zamknęłam, kiedy na świat przyszła moja wyczekana córcia.

Obecnie mam dwie pracownie: jedną większą w centrum Bielska, gdzie organizuję warsztaty w ramach Pracowni Kreatywności… i drugą, mniejszą, przydomową,
w której filcuję zamówienia, prowadzę warsztaty filcowania i nagrywam przedstawione tutaj kursy wideo.

A prywatnie.. Jestem żoną i mamą. Naszą wspólną rodzinną pasją jest podróżowanie, głównie po Azji Południowo – Wschodniej. W podróżach (oprócz oczywiście ludzi i miejsc) fascynuje mnie miejscowe rękodzieło, techniki tworzenia, wzornictwo. To dla mnie nieustające źródło inspiracji…

Przewiń do góry